O autorze
Urodziłam się w kwitnącym socjalizmie, wyjechałam z Polski jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego, a teraz mieszkam w dwóch kapitalistycznych krajach, po obu stronach Odry. Ze studiów, które skończyłam za najbardziej kształcącą uważam realizację w Szkole Filmowej w Łodzi.Jestem berlińską warszawianką albo warszawską berlinianką. Po ponad 20 latach w zagranicą widzę świat, Europę, a szczególnie Polskę i Niemcy z perspektywy luki „rozdartej sosny”. Koncentrowałam się na tematach kulturalnych i turystycznych, żeby omijać polityczne, na które mam często zupełnie inne zdanie niż prasa polska czy niemiecka. Dlatego redagowałam gazetę o turystyce polskiej po niemiecku – „Polen News” i pracowałam w Centrum Sztuki Współczesnej – Haus der Kulturen der Welt, w Berlinie.

Dziennikarz obywatelski - społecznościowy czy zawodowy ?

Wyższość / niższość dziennikarstwa zawodowego od społecznościowego ?

Właściwie dziennikarstwo obywatelskie jako rodzaj aktywności jednostki na rzecz grupy społecznej istniało od dawna – w postaci rubryk listy do redakcji albo dostarczaniu informacji dziennikarzom zawodowym do programów typu interwencje lub sprawa dla reportera. Od czasu powstania Internetu wszyscy zaangażowani społecznie mogą wreszcie wypowiadać się swobodnie.



Dziennikarzowi obywatelskiemu zarzuca się najczęściej brak profesjonalizmu, ponieważ jest on dziennikarzem niezawodowym. To prawda, że artykuły do portali społecznościach w ramach ich podstawowej misji, jaką jest idea interaktywnej współpracy wszystkich odbiorców, tworzą tzw. zwykli ludzie, którzy mają potrzebę pisania o problemach nurtujących ich środowisko. Zamieszczając swoje opinie na łamach Internetu, mogą być o wiele bardziej skuteczni od tzw. dziennikarzy zawodowych. Jeżeli problemy, o jakich piszą, dotyczą dziedziny życia, w której są specjalistami, to taki artykuł będzie o wiele bardziej profesjonalny niż temat, zadany rano w redakcji dziennikarzowi zawodowemu, mającemu trzy godziny, aby stać się specjalistą w danej godzinie. Współczesne zawodowe dziennikarstwo cierpi na brak czasu i powierzchowność. Dziennikarz obywatelski natomiast jest szczerze zaangażowany w temat i jeżeli decyduje się ująć go w słowa, to ma czas, ponieważ nie „wisi” nad nim wieczorne zamknięcie numeru o godzinie 17.00.

Dziennikarz obywatelski ma przy tym o wiele większą siłę przebicia, spowodowaną głębokim przekonaniem o słuszności sprawy, o którą walczy, podczas gdy dziennikarz zawodowy jedynie ją rzeczowo relacjonuje. Jedno, co trzeba niestety przyznać dziennikarzowi obywatelskiemu, to jego często bezkrytyczny subiektywizm, do którego ma w pełni prawo, ponieważ wypowiada własne opnie. Dziennikarz zawodowy ma teoretycznie obowiązek dążenia do możliwie jak największego obiektywizmu. Przynajmniej tak uczono nas na dziennikarstwie. Dziennikarz zawodowy powinien na podstawie zebranych informacji przedstawić równoważne opinie stron, których problemu dotyczy artykuł. W praktyce musi starać się być jak najbardziej obiektywny, ale jego tekst musi również odpowiadać linii, reprezentowanej przez redakcję oraz charakterowi gazety.

Fakt ten jest dla szerokich kręgów odbiorców na tyle oczywisty, że przestają oni wierzyć w bezstronność mediów. W Polsce media są o wiele bardziej stronnicze niż w Niemczech. Pracując kiedyś w dużej instytucji kulturalnej Berlina, w ramach swoich codziennych obowiązków robiłam monitoring prasy. Przyznam, że było bardzo kształcące to zajęcie, ponieważ codziennie przeglądam od 5 do 7 najważniejszych gazet niemieckich, rozpoczynając od postępowo-lewicujących, poprzez te zbliżające się do politycznego środka, a kończąc – na konserwatywnie prawicowych. Polecam każdemu, nie tylko dziennikarzowi obywatelskiemu, wykonanie raz na jakiś czas podobnej „prasówki”, która może uświadomić, jak stronniczo chociażby poprzez niedopowiedzenie może być manipulowana najprostsza informacja.

Co ciekawe przy tym każdy dziennikarz obywatelski, który myśli, że może pisać wszystko co chce, jest w wielkim błędzie. W rozumieniu polskiego prawa prasowego, jeżeli dziennikarz obywatelski tworzy lub przygotowuje materiały na rzecz i z upoważnienia redakcji, jest on na równi z dziennikarzem zawodowym. Co znaczy, że ma te same prawa i obowiązki jak jego kolega po fachu, zatrudniony na etacie w redakcji. Ponosi też taką samą odpowiedzialność cywilną i karną za swoje publikacje.
Z drugiej strony rozumiem, że każde medium prasowe, aby zachować swój charakter i linię redakcyjną, reprezentowaną przez wydawcę, musi podlegać pewnej cenzurze wewnętrznej, Przez kilka lat redagowałam pismo, promujące polską turystykę w Niemczech, na zlecenie Polskiej Organizacji Turystycznej, Dla dobra ogólnego, naszego kraju i polskich przedsiębiorców turystycznych nie zamieszczałam w nim artykułów krytycznych o polskim stanie turystyki i mam nadzieje, że nikt nie ma mi tego za złe, ponieważ działałam dla dobra społeczności, zwanej Polską.

Dziennikarzom obywatelskim, tak i mnie w tej sytuacji, można by było zarzucić jednostronność, ale misją mojej publikacji było stworzenie pozytywnego (nie idealnego!) obrazu naszego kraju. Kiedy w czasie studiów dziennikarskich spytaliśmy doświadczonego wiekiem i pracą zawodową profesora, kiedy możemy przestać zbierać materiały, odpowiedział, kiedy czujemy, że zamknęliśmy temat. Przeglądając na bieżąco prasę, nasuwa się automatycznie pytanie: czy współcześnie dziennikarze zastanawiają się, czy temat został wysycony?

Niedawno spytałam dziennikarkę PAP-u, dlaczego pracuje w tej właśnie agencji, odpowiedziała z radością, bo jestem tu najbliżej obiektywnej, krótkiej i konkretnej informacji. W dzisiejszym codziennym biegu za atrakcyjnym news’em dziennikarze zawodowi coraz częściej korzystają z publikacji dziennikarzy obywatelskich, a nawet sami prowadza blogi, żeby moc pisać o tym, co chcą i jak chcą.

Jaka w takiej sytuacji będzie przyszłość dziennikarstwa? Biorąc pod uwagę zasadę optymalnego złotego środka, będzie to połączenie dziennikarstwa zawodowego z dziennikarstwem obywatelskim w jednym medium, na tym samym portalu internetowym.
Dziennikarstwo obywatelskie rozwija się ciągle dynamicznie, o czym mogą świadczyć konkursy na najlepszego dziennikarza roku, organizowane już od 8 lat. Corocznie przyznawane są jednocześnie dwie równorzędne nagrody– jedna decyzją profesjonalnej kapituły dziennikarskiej, a druga – wybierana poprzez glosowanie internautów. Wybiegającą w przyszłość kategorią tej nagrody są junior media. Właśnie takie młode media społecznościowe, jak na przykład, prowadzony przez grupę dwudziestokilkulatków portal www.weare.pl, są najlepszym poligonem dla przyszłych dziennikarzy obywatelskich, którzy mogą się w ramach organizowanych tam warsztatów nauczyć niezbędnego warsztatu zawodowego.

W przyszłości prawdopodobnie pojawi się zdrowa konkurencja pomiędzy dziennikarzami zawodowymi i obywatelskimi, którzy nawzajem będą się stymulować, może w pewien sposób kontrolować. Na pewno natomiast mogą się znakomicie uzupełniać, publikując obok maksymalnie obiektywnego, zdystansowanego do tematu artykułu dziennikarza zawodowego, emocjonalną wypowiedź dziennikarza obywatelskiego, znającego dogłębnie temat i angażującego się aktywnie dla dobra swojej, zwykle lokalnej społeczności. Decyzję, która z form dziennikarskich będzie bardziej interesująca czy przekonywująca, podejmie już bezpośrednio sam czytelnik.
Trwa ładowanie komentarzy...