O autorze
Urodziłam się w kwitnącym socjalizmie, wyjechałam z Polski jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego, a teraz mieszkam w dwóch kapitalistycznych krajach, po obu stronach Odry. Ze studiów, które skończyłam za najbardziej kształcącą uważam realizację w Szkole Filmowej w Łodzi.Jestem berlińską warszawianką albo warszawską berlinianką. Po ponad 20 latach w zagranicą widzę świat, Europę, a szczególnie Polskę i Niemcy z perspektywy luki „rozdartej sosny”. Koncentrowałam się na tematach kulturalnych i turystycznych, żeby omijać polityczne, na które mam często zupełnie inne zdanie niż prasa polska czy niemiecka. Dlatego redagowałam gazetę o turystyce polskiej po niemiecku – „Polen News” i pracowałam w Centrum Sztuki Współczesnej – Haus der Kulturen der Welt, w Berlinie.

Miłego czwartego adwentu –

Boże Narodzenie po niemiecku.

Najbardziej lubię czas adwentu w Niemczech. Na cztery niedziele przed Wigilią otwierają się w Niemczech rynki bożonarodzeniowe, których zapachy, kolory i smaki ratują co roku rzesze odwiedzających je tubylców i gości zagranicznych przed depresją postlistopadową. Niemcy mają bardzo sympatyczny zwyczaj radowania się Bożym Narodzeniem przez całe cztery tygodnie przed jego nadejściem, co wypływa z ich tradycji ewangelicko-augsburskich. W każde niedzielne popołudnie istnieje zwyczaj zapraszania na „Kafee und Kuchen” (czyli typowo niemiecką kawę i ciasto), które w trakcie adwentu zamieniają się w grzane wino i Stollen.
Wprawdzie Stollen – teoretycznie tłumaczony jest po polsku jako drezdeńska strucla, ale praktycznie to rodzaj ciasta, trudny do porównania z jakimikolwiek polskimi wypiekami. Można je określić jako twardy keks z dużą ilością rodzynek, a do tego szczelnie przykryty cukrem-pudrem. Ten opis nie brzmi zbyt zachęcająco, ale zapewniam, że interesująco smakuje. Stollen można zagnieść dwa, trzy miesiące wcześniej i będzie się smacznie trzymał bez żadnych konserwantów do końca stycznia. Czasami Stollen ma w środku masę marcepanową i wtedy dzieci wyjadają ją zwykle po cichu, zostawiając dla dorosłych ciasto z niskokaloryczną dziurą w środku.
W każdą niedziele adwentu pali się jedną z czterech świeczek, dekorujących obowiązkowy na każdym niemieckim stole „Adventskranz”, czyli wianek z naturalnego świerku. Świece pali się po kolei każdego tygodnia, aż do samej Wigilii.
Dzieci 1 grudnia dostają „Adventskalender” – kalendarz adwentowy z 24 okienkami, za którymi kryją się czekoladowe słodkości. Taki „Adventskalender” to pierwsza wielka próba cierpliwości i oszczędności dla małych ludzi, którzy muszą się mocno powstrzymywać, żeby nie zjeść od razu wszystkich 24 czekoladek. Pierwsze kalendarze adwentowe w życiu małego człowieka z reguły zostają spożyte w całości w chwili nieuwagi rodziców, którzy w tym czasie delektują się np. grzanym winem.
W trakcie adwentu Niemcy mają zwyczaj umawiania przez całe cztery tygodnie z kolegami i znajomymi po skończonej pracy na wieczorne grzane wino, oczywiście na rynku bożonarodzeniowym – tzw. Weinachtsmarkt. Kiedy ponad dwadzieścia lat temu zaczynałam moją nową tradycję adwentową, można było kupić 3, może 4 rodzaje wina grzanego. Teraz jest ich co najmniej 13 – na przykład, grzane wino z amaretto, grzane wino czereśniowe albo jagodowe. Ostatnio piłam grzane wino jabłkowo-cynamonowe, które polecam wszystkim lubiącym delikatnie alkoholizowane napoje zimowe. Dla poszukujących mocnych promilowo wrażeń proponuje podgrzewany Ajerkoniak , dający wysokoprocentowy długotrwały.
W samym Berlinie jest ponad 30 rynków bożonarodzeniowych i każdy ma swój oryginalny charakter. Nikomu nie przeszkadza, że obok typowych niemieckich, sycących dań zimowych, np. mięsa z Grünkohl czyli jarmużem, pojawiają się stoiska z azjatyckimi specjalnościami, bo wszyscy – bez względu na narodowość – cieszą się wyjątkową przedświąteczną atmosferą. A jeżeli ktoś chce być rodzimym patriotom nawet na „niemieckim marktcie”, może np. na rynku na Breitscheidtplaz, tuż pod Gedächtniskirche, zjeść domowy bigos, pierogi i wysoko cenioną tutaj „Krakauer”, znaczy się, kiełbasę krakowską na gorąco.
Na deser obowiązkowo trzeba spróbować słodko pachnące gorące migdały, albo całe jabłka, oblane lukrem, od którego robią się czerwone języki. Na rynkach bożonarodzeniowych dla najmłodszych poustawiane są co i rusz karuzele. Dzieci uwielbiają co roku wśród padających płatków śniegu na nich jeździć. Zaprzestają ze smutkiem tego procederu, kiedy już się w nich nie mieszczą.
Niestety, czar adwentu pryska 24 grudnia, który jest w wielokulturowych Niemczech o wiele bardziej skomercjalizowanym świętem niż w Polsce. Może trochę podobnym tutaj do amerykańskiego Thanksgiving, z tym że Niemcy na Wigilię przygotowują głównie wysoko tu cenione polskie gęsi. Okazuje się, że 80 procent produkcji gęsi w Polsce sprzedawanych jest właśnie w Niemczech. Katolicy niemieccy idą na pasterkę o godzinie 22 i nie czują obowiązku postu. Słyszałam, że w różnych regionach Niemiec na kolację wigilijną serwuje się np. sałatkę kartoflaną z parówkami, albo śledzie z ziemniakami.
Boże Narodzenie w Berlinie straciło swój religijny charakter i jest traktowane jako dzień wolny od pracy, z dobrym jedzeniem i dużą ilością prezentów. Niemcy lubią kupować prezenty, ale dają je w dosyć oryginalny sposób, bo z nieoderwanymi metkami i rachunkami zakupu. Niemcy jako praktyczny naród zakładają, że komuś może się nie spodobać prezent, więc dają mu możliwość wymiany na to, co lubi. Dlatego też 27 grudnia tłumy „wymieniaczy” szturmują sklepy w całych Niemczech.
Adwent jest jedną z tych tradycji, którą warto włączyć do swego rodzinnego kręgu zwyczajowego, mieszkając w Niemczech i miejscowi Polacy lubią to uczucie radosnego oczekiwania, towarzyszące wielokrotnym odwiedzinom rynków bożonarodzeniowych. Kiedy kończy się adwent, w Niemczech robi się smutniej, a Polacy dopiero wtedy zaczynają się świętować tradycyjnie po polsku. Niemcy, którzy kiedykolwiek byli w trakcie Bożego Narodzenia w Polsce, wspominają je jako wyjątkowo wzruszające rodzinne święto. Dobrze jest być Polakiem w Niemczech, bo można cieszyć się i niepowtarzalną atmosferą niemieckiego adwentu i wyjątkowym polskim Bożym Narodzeniem. Tymczasem minęła już trzecia niedziela adwentu i Niemcy zaczynają życzyć sobie „einen schönen 4. Advent”, czyli miłego czwartego adwentu.
Trwa ładowanie komentarzy...