Młodzi zakochani w… Polsce – czwarta edycja konkursu Być Polakiem

Czuję się jak Mały Polak poza Polską – to cytat z jednej prac konkursu dla młodzieży polonijnej pod hasłem „Być Polakiem”. Nikt nie wie, o czym myślą i za czym tęsknią młodzi Polacy, urodzeni za granicą. Nikt nie robi badań naukowych, jak rozwija się młoda Polonia i ile stanowi procent wśród 20 milionów Polaków, żyjących poza granicami kraju. Barometrem myśli i uczuć młodzieży polskojęzycznej za granicą mogą być jedynie takie przedsięwzięcia, jak organizowany już po raz czwarty w roku 2013 konkurs Być Polakiem.

Jest to jedyny w konkurs dla młodzieży polskojęzycznej na całym świecie. Każdy kto ma od 9 do 25 lat, mieszka za granicą i czuje się związany z Polską może wziąć z nim udział. Wystarczy napisać ciekawą pracę na jeden z proponowanych tematów w zależności od grupy wiekowej, przesłać ją wraz ze zgłoszeniem do 28 lutego 2013 na stronę konkursu www.światnatak.pl, aby w nagrodę przyjechać latem do Polski.



Być Polakiem to konkurs łączący młodych Polaków na całym świecie. Trzy lata temu Fundacja „Świat na Tak” z inicjatywy poseł Joanny Fabisiak po raz pierwszy zadała pytanie młodym Polakom za granicą: Co to znaczy być Polakiem? W 2012 roku, w stosunku do pierwszej edycji w 2010 zgłosiło się pięć razy więcej uczestników. Na konkurs wpłynęło 560 prac z 30 krajów świata, z czego najwięcej, bo aż 79, z USA. Nowością były prace z Uzbekistanu, Islandii, Chile, Tunezji a nawet greckiej wyspy Santorini.

Z nadesłanych na przestrzeni lat prac widać, jak bardzo ważną rolę w budowaniu polskiej tożsamości za granicą odgrywają rodzice i dziadkowie. Rodzina jest pierwszym symbolem szczęśliwej polskości dla dzieci urodzonych poza Krajem. Historie opowiedziane przez dzieci kończą się najczęściej stwierdzeniem „Chcę być taki, jak moi dziadkowie”. Okazuje się, że najcenniejszym skarbem zagranicą jest po prostu język polski. Dla młodego Polaka z USA atrybutem polskości jest chleb, który piecze polska babcia – „bo do chleba trzeba podchodzić z sercem”. Z wiekiem wzrasta świadomość i Polska przestaje być „sielskim krajem lat dziecinnych”. Z wywiadów przeprowadzonych przez „pięknych kilkunastoletnich” wynika, że już widzą plusy i minusy Polski i Polaków. Pomimo tego zachowując perspektywę krytyczną typową dla swojego wieku, młodzi Polacy za granicą czują przywiązanie do kraju urodzenia swoich rodziców, a młodzież zagraniczna lubi Polskę, dzięki swoim polskim kolegom.

W wielu pracach przewija się element dwukulturowości, którą nie obarczeni negatywnymi stereotypami, młodzi ludzie przyjmują jak zjawisko normalne. Nowa generacja Polaków za granicą pogodziła w swoich głowach i sercach kraj rodziców i aktualnego zamieszkania. Pietro Casalli z Włoch pisze, że na równi kibicuje włoskiej i polskiej drużynie piłki nożnej, bo przecież „jestem Polakiem i sono Italiano”. Dimitr z Padwy na zdjęciach satelitarnych pokazuje, gdzie znajduje się jego pierwsza piaskownica. Nie zdając sobie sprawy z istniejącej teorii, że ojczyzna dziecka jest tam, gdzie postawi pierwszy raz swoja stopę do piaskownicy. Praca Diany z Niemiec to dojrzale literackie opowiadanie o meczu. Jego polski bohater denerwuje się na początku, wyzywając grających współrodaków od ”bandy kretynów”. Ale wracając z meczu uśmiecha się i pomimo porażki swoich piłkarzy, jest dumny z bycia Polakiem. Giovanna Kozłowska z Santorini przyznaje się, że jedząc pierożki w restauracji mamy Polki i taty Greka, czuje się bliżej Polski. Tomek Ługowski z Chicago nie lubi polskiego żurku, ale na swoim amerykańskim przykładzie pokazuje, że nie trzeba urodzić się w Polsce, żeby czuć się Polakiem. 9-letni Piotruś z Wenezueli lubi panią Agnieszkę – swoją nauczycielkę bo jest miła, chociaż zna ją tylko z ekranu komputera. Kiedy mama, robiąc film z ich rozmowy, pyta go: „Kto ty jesteś?” – odpowiada: „Polak mały”. „Gdzie ty mieszkasz?” – „W Wenezueli" Co siódme dziecko w Polsce jest eurosierotą, czekającą na kilkudniowy przyjazd rodzica z zagranicy do domu. Osobny, smutny rozdział w pracach polskich dzieci z zagranicy stanowią listy dzieci, które zmuszone były wyjechać z rodzicami w celach zarobkowych. Z reguły są one dopiero kilka lat za granicą. Czują się wyrwane ze swojego środowiska w Polsce. Wiedzą, że muszą mieszkać za granicą, ale chętnie wróciliby do swoich szkół w Polsce jeszcze dziś. 13-letnia Polka we Włoszech czeka od wakacji do wakacji i liczy dni, żeby znowu przyjechać do domu i „zatankować dobrą energię”. Jej rówieśniczka w Belgii – Sylwia cieszy się, że „już za rok będzie na stale z powrotem mieszkała w Polsce – tak, jak obiecali to jej rodzice.” Bo kiedy jestem w Polsce, nic mnie nie swędzi, nic mi nie przeszkadza” – tłumaczy polska Belgijka. Dla dzieci, urodzonych i częściowo wychowanych w Polsce, dwukulturowość jest trudna do osiągniecia. Te dzieci często nie potrafią przystosować się do nowego kraju. Co mądrzejsi starają się nauczyć języka obcego i skorzystać jak najwięcej z długiego tymczasowego pobytu poza Polską, żeby mieć lepszy start jak wrócą do kraju. Przyznają, że w większości dobrze zaaklimatyzowali się w swoich środowiskach rówieśniczych, ale pomimo tego „stale i mocno tęsknią”. „Urodziłam się poza Polską. Kiedy moje starsze siostry, urodzone w kraju, chciały mi dokuczyć i mówiły, że jestem Tunezyjka, było mi smutno. Czułam się oszukana przez wszystkich, jakby gorsza” – przyznaje 15-latka. Ahmed, też urodzony w Tunezji, potrafi nawet bawić się polskimi słowami w swoim wierszu: „Mama urodziła się w Łodzi, a myślałem, że w łódce, tęsknię za śniegiem. Łódź czeka na mnie. Kiedyś dopłynę do Łodzi, moją łodzią”. Kiedy komisja czytała list Michała Stachowskiego z Frankfurtu do nieżyjącego dziadka w Polsce, nikt nie mógł ukryć wzruszenia. Michał dziękuje dziadkowi, że doprowadził go do polskości. Żałuje, że dziadek nie może zobaczyć, na jakiego Polaka go wychował i przyrzeka: „Jeżeli Bóg da mi dzieci, to wiem, że Polska przeze mnie nie zginie”. Swoją prezentację multimedialną 10-letni Radek z Szwajcarii zakończył własnym, uśmiechniętym zdjęciem, z pudełkiem ptasiego mleczka. Dzieci, urodzone za granicą na całym świecie, najbardziej cieszą się z tradycyjnego ptasiego mleczka, dzięki jego niepowtarzalnemu smakowi. Dobrze, że kraj ich rodziców kojarzy się im jeszcze ciągle z krainą, płynącą słodkim ptasim mlekiem.
Trwa ładowanie komentarzy...